Rozdział 6
W pustym pomieszczeniu odgłos kroków odbijał się od ścian niczym piłeczka kauczukowa. Agent specjalny Johnson stąpał z założonymi rękami po pustym skarbcu banku w Point Markus i niestety musiał przyznać, że tego się nie spodziewał. Nie spodziewał się ani tego, że będzie stąpał po podłodze skarbca tegoż banku ani tego, że skarbiec ten będzie pusty. Wyjątkowo niefartowna sytuacja.- Na kasetkach nie ma odcisków palców - młody agent nieśmiało podszedł do niego przekazać wiadomość, która nie była dla Johnsona żadną rewelacją.
- Trzeba przesłuchać świadków, pracowników banku i dowiedzieć się jak tu wszedł. Sprawdzić kamery, czy komuś nie skradziono samochodu itd.. Natychmiast - wyrecytował beznamiętnym głosem.
Młody przytaknął i odszedł szybkim krokiem by spełnić rozkazy swego mentora. Nagle głos szefa zatrzymał go:
- Trzymać mi prasę z daleka. Pewnie mają tu jedną gazetkę lokalną ale postarają się nagłośnić sprawę by zyskać jak największy rozgłos. Najlepiej odciąć miasteczko od świata.
Bo jak się to wyda to będzie koszmar - dopowiedział w myślach i zapalił papierosa. Szlag trafił zerwanie z nałogiem a nie miał w ustach papierosa od ponad stu dwudziestu dni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz