ROZDZIAŁ 5
- M-A-R-E-C-K-A - Przeliterował po raz drugi nazwisko Oli by funkcjonariusz miejscowego biura szeryfa mógł zapisać je na kartce. Tak, na kartce, ponieważ za wcześnie było na wszczęcie poszukiwań (Oli teoretycznie nie było tylko około godziny).Szymon zniesmaczony stwierdził, że mógł się tego po niej spodziewać, bo jak naiwnym trzeba było być żeby mieć nadzieję, że Ola nie wywinie mu takiego numeru. Zostawił ją w samochodzie z kluczykami a ona odjechała.
- Więc uciekła panu dziewczyna? - Funkcjonariusz wyszczerzył zęby z satysfakcją i mrugnął do kolegi w szarym kombinezonie roboczym stojącym za Szymonem, z równie ucieszoną miną. Szymon obrócił głowę zaskoczony obecnością drugiego mężczyzny.
- Dzień dobry - przywitał się kulturalnie. - Nie wiem czy uciekła…
- Stan, widziałeś jakąś babkę za kierownicą niebieskiego forda?
Stan Williams podrapał się zamyślony po wielkim brzuchu, którego hodowla zajęła mu czterdzieści lat i najwyraźniej był połączony z ośrodkiem myślenia po czym rzekł:
- Odholowałem takiego dzisiaj.
Szymon zmarszczył brwi licząc że się przesłyszał.
- Odholował pan auto z moją narzeczoną?
Mężczyzna zadumał się po czym podszedł do metalowego krzesła pamiętającego lata 50. i klapnął na nie całym swym ciężarem. Krzesło przez chwilę wydawało dźwięk niczym sztangista podnoszący ciężar przekraczający jego możliwości i Szymon był pewien, że pośladki Stana lada moment wylądują na ziemi.
- Nie pamiętam by był ktoś w środku… raczej bym zauważył - mruknął.
- Niech mnie pan od razu zaprowadzi do samochodu - Szymon zerwał się na równe nogi.
- To będzie sto dolarów za przechowanie i dwieście za odholowanie.
- Trzysta dolarów? Toż to niedorzeczne .- Na próżno szukał na ich twarzach odrobiny zrozumienia dlatego wyciągnął z kieszeni w spodniach portfel i odpowiednią sumę położył na biurku. - Możemy już iść?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz